Deszcz ciągle nie przestawał padać, zdawało sie, że już nigdy nie przestanie.
Ocierając zamglone oczy zobaczyłam przed sobą białe światła, a zaraz po tym pisk opon ..
Strasznie się wystraszyłam. Zdaje się, że nawet nie zdawalam sobie sprawy z tego co się stało, o mały włos i już by mnie tu nie było. Cała roztrzęsiona podeszłam do kierowcy samochodu.
Nie zdązyłam wydusić z siebie, ani słowa, bo chłopak pociągnął mnie mocno, posadził z tyłu auta i odjechaliśmy ..
Przemoczona i zmarznięta nie zaprotestowałam . Chłopak o nic nie pytał, więc i ja nie miałam zamiaru tego robić. Oparłam się na jakimś kocu i nawet nie wiadomo kiedy zasnęłam..
Obudziłam się chyba ok. 5 rano, było mi cholernie zimno.
Rozejrzałam się dookoła dochodząc do wniosku, że jestem sama, w jakimś ciemnym lesie, w dodatku cała naga ..
Co się stało? Jak ja tu trafiłam ? - te pytania nie opuszczały mojej głowy.
Przetarłam delikatnie twarz, na dłoni pozostał jakiś ślad tuszu, i puder ..
Trzęsącymi się rękoma zaczęłam szukać jakiegokolwiek okrycia.
Parę metrów ode mnie znalazłam swoją walizkę, z której natychmiast wyjęłam ubrania.
Niestety nie było w niej, ani mojego telefonu ani portfela.
Dokumenty, pieniądze .. wszystko zniknęło.
Jedyną rzeczą jaka przychodziła mi teraz na myśl było chwycenie za żyletkę.
Postanowiłam jednak jeszcze nie rezygować.
Mimo, że zupełnie nie wiedziałam gdzie jestem i czego mam się spodziewać ruszyłam przed siebie.
Przyznam, nie było mi łatwo, nogi odmawiały posłuszeństwa, rece coraz bardziej opadały, a w dodatku włosy latały w każdą stronę.
W pewnym momencie zobaczyłam nad sobą wielki billboard mówiący o nadchodzącym koncercie "One Direction", pewnie normalnie nie zwróciłabym na to uwagi, gdyby nie to, że ukazał mi się przed oczami Harry..
Szybko wyciągnęłam jakiś ledwo piszący długopis i nabazgrałam na ręce miejsce imprezy.
Z tego co się orientowałam koncert miał się odbyć w piątek, czyli za 4 dni, a do tego czasu musiałam sobie jakoś poradzić ..
-----> Cześć, chciałam na początek podziękować czytelniczkom, które skomentowały poprzedniego posta (musicie wiedzieć, że dzięki Wam jest tu ten rozdział), a po drugie też trochę przeprosić, jak zauważyłyście rozdział krótki, ale tylko taki udało mi się napisać, jestem teraz na wakacjach, i mam "mały" problem z internetem, dlatego tutaj weszłam i tak chyba tylko cudem.
Pomyślałam, więc, że ten rozdział zostawię Waszej wyobraźni, i spróbujemy dokończyć go razem.
;) Na moim poprzednim blogu udało mi się już stworzyć taką część, i wyszła naprawdę świetnie, dlatego może i teraz nam się uda. ;)
Zapraszam do wspólnego pisania, dla najbardziej pomysłowych czytelniczek pojawią się jakieś dedyki. ;) <3 Z góry dziękuje i pozdrawiam, :*
czwartek, 25 lipca 2013
czwartek, 27 czerwca 2013
Rozdział piąty:
To była chyba ostatnia najgorsza rzecz jaką mogłabym zrobić, a jednak..
Cały mój świat zaczął się walić..
Wzięłam do ręki telefon i zerknęłam na wyświetlacz.
Była dopiero 12, a ja nie miałam zamiaru przesiedziec całego dnia w pokoju.
Podniosłam się i otworzyłam szafę.
Spojrzałam na pierwszą półkę i wzięłam z niej to, po czym szybko założyłam.
Następnie zaczesałam włosy w koka, i zostawiłam dwa luźno spięte pasma po bokach.
Na twarz nałożyłam lekki makijaż i włożyłam japonki.
Obejrzałam się jeszcze w lustrze i twierdząc, że jest okej po cichu wyszłam z pokoju.
Starałam się, aby nikt mnie nie usłyszał, jednak nie do końca mi to wyszło.
Schodząc po schodach niechcący zahaczyłam o jakąś zabawkę Alyssy i upadłam.
Natychmiast pod schodami pojawił się Harry, lecz kiedy zobaczył, że to ja, poprostu bez słowa odszedł.
Nie wiem jak się czułam. .
Chyba zrozumiałam wreszcie co on przeżywał.
Podniosłam się i udałam w stronę Stylesa.
Stał odwrócony tyłem, dlatego położyłam tylko rękę na jego ramieniu i wyszeptałam mu do ucha przeprosiny.
Chlopak, jednak nie odpowiadał.
Poczułam się dosyć głupio, nie sądziłam, że mogą być tego takie skutki.
Spojrzałam na niego ostatni raz, po czym pociągnęłam za klamkę i wyszłam.
Nie miałam pojęcia co teraz robić.
Do domu nie miałam zamiaru wracać, niestety tutaj na obrzeżach miasta za dużo rzeczy do robienia też nie było.
Postanowiłam, więc, że na jakiś czas stąd wyjadę.
Miałam wrażenie, że nikomu już tu nie jestem potrzebna, bez przerwy wpadam ciągle w problemy, w które wciągam też innych.
Pociągnęłam za uchwyt walizki, i powoli udałam się w stronę przystanku.
Nie spieszyło mi się, nic nie miało już dla mnie teraz znaczenia.
Duszny klimat i napływające z każdej strony chmury spowodowały, że zaczęło mi się kręcić w głowie.
Już nie wytrzymywałam, musiałam odpocząć.
Rozłożyłam walizkę i przytrzymując dłonią rozwiewające w każdą stronę włosy usiadłam, by odpocząć.
Nie minęło nawet pare minut, gdy jakby na złość słońce zasłoniły ciemne chmury.
Nim zdążyłam się jeszcze obejrzeć z nieba lunęło deszczem ..
Zaczęłam nerwowo przeglądać kieszenie bagażu, gdy poczułam jak spływa ze mnie woda.
Nadjeżdząjący obok autobus zdązył mnie już ochlapać . .
Moje łzy mieszały się z kroplami deszczu, naprawdę nie miałam już siły.
Postanowiłam, jednak, że nie mogę się poddać.
"To jeszcze nie ten czas, i miejsce" - powtarzałam cicho w myślach.
Wyjęłam z torby jakąś suchą bluzę, i nałożyłam ją na siebie, po czym ruszyłam dalej.
Deszcz ciągle nie przestawał padać, zdawało sie, że już nigdy nie przestanie.
Ocierając zamglone oczy zobaczyłam przed sobą białe światła, a zaraz po tym pisk opon ..
----> Hej, przeglądając stare strony, natrafiłam się na mojego bloga..
Zupełnie o nim zapomniałam, nie miałam już pomysłu jak go dalej pisać.
Teraz w końcu już go mam. ;)
I będę kontynuowała bloga. Mam nadzieję, że jeszcze ze mną jesteście. Wiem, że była b.duuża przerwa, ale może jeszcze pamiętacie. xx
Naprawdę na Was liczę, 2/ 3 komentarze i piszę dalej. ;) Ktoś będzie czytał? <3
Cały mój świat zaczął się walić..
Wzięłam do ręki telefon i zerknęłam na wyświetlacz.
Była dopiero 12, a ja nie miałam zamiaru przesiedziec całego dnia w pokoju.
Podniosłam się i otworzyłam szafę.
Spojrzałam na pierwszą półkę i wzięłam z niej to, po czym szybko założyłam.
Następnie zaczesałam włosy w koka, i zostawiłam dwa luźno spięte pasma po bokach.
Na twarz nałożyłam lekki makijaż i włożyłam japonki.
Obejrzałam się jeszcze w lustrze i twierdząc, że jest okej po cichu wyszłam z pokoju.
Starałam się, aby nikt mnie nie usłyszał, jednak nie do końca mi to wyszło.
Schodząc po schodach niechcący zahaczyłam o jakąś zabawkę Alyssy i upadłam.
Natychmiast pod schodami pojawił się Harry, lecz kiedy zobaczył, że to ja, poprostu bez słowa odszedł.
Nie wiem jak się czułam. .
Chyba zrozumiałam wreszcie co on przeżywał.
Podniosłam się i udałam w stronę Stylesa.
Stał odwrócony tyłem, dlatego położyłam tylko rękę na jego ramieniu i wyszeptałam mu do ucha przeprosiny.
Chlopak, jednak nie odpowiadał.
Poczułam się dosyć głupio, nie sądziłam, że mogą być tego takie skutki.
Spojrzałam na niego ostatni raz, po czym pociągnęłam za klamkę i wyszłam.
Nie miałam pojęcia co teraz robić.
Do domu nie miałam zamiaru wracać, niestety tutaj na obrzeżach miasta za dużo rzeczy do robienia też nie było.
Postanowiłam, więc, że na jakiś czas stąd wyjadę.
Miałam wrażenie, że nikomu już tu nie jestem potrzebna, bez przerwy wpadam ciągle w problemy, w które wciągam też innych.
Pociągnęłam za uchwyt walizki, i powoli udałam się w stronę przystanku.
Nie spieszyło mi się, nic nie miało już dla mnie teraz znaczenia.
Duszny klimat i napływające z każdej strony chmury spowodowały, że zaczęło mi się kręcić w głowie.
Już nie wytrzymywałam, musiałam odpocząć.
Rozłożyłam walizkę i przytrzymując dłonią rozwiewające w każdą stronę włosy usiadłam, by odpocząć.
Nie minęło nawet pare minut, gdy jakby na złość słońce zasłoniły ciemne chmury.
Nim zdążyłam się jeszcze obejrzeć z nieba lunęło deszczem ..
Zaczęłam nerwowo przeglądać kieszenie bagażu, gdy poczułam jak spływa ze mnie woda.
Nadjeżdząjący obok autobus zdązył mnie już ochlapać . .
Moje łzy mieszały się z kroplami deszczu, naprawdę nie miałam już siły.
Postanowiłam, jednak, że nie mogę się poddać.
"To jeszcze nie ten czas, i miejsce" - powtarzałam cicho w myślach.
Wyjęłam z torby jakąś suchą bluzę, i nałożyłam ją na siebie, po czym ruszyłam dalej.
Deszcz ciągle nie przestawał padać, zdawało sie, że już nigdy nie przestanie.
Ocierając zamglone oczy zobaczyłam przed sobą białe światła, a zaraz po tym pisk opon ..
----> Hej, przeglądając stare strony, natrafiłam się na mojego bloga..
Zupełnie o nim zapomniałam, nie miałam już pomysłu jak go dalej pisać.
Teraz w końcu już go mam. ;)
I będę kontynuowała bloga. Mam nadzieję, że jeszcze ze mną jesteście. Wiem, że była b.duuża przerwa, ale może jeszcze pamiętacie. xx
Naprawdę na Was liczę, 2/ 3 komentarze i piszę dalej. ;) Ktoś będzie czytał? <3
poniedziałek, 25 marca 2013
Rozdział czwarty:
A co do Harrego to bardzo chciałabym spróbować czegoś więcej, ale boję się, że może mnie zranić, a tego już nie wytrzymam...
*** *** *** *** ***
Następnego dnia wstałam wyjątkowo późno.
Spojrzałam na zegarek i oniemiałam.
Była już 11 rano.
Pracę zaczynam za 15 minut.
Spanikowana natychmiast wstałam i nie przebrana pobiegłam na dół.
- czee.. - rzuciłam na wejściu, ale coś mnie powstrzymało.
Zupełnie zapomniałam, że jest u nas Harry.
Zawstydzona chwyciłam jakąś bluzę leżącą na krześle i szybko się nią okryłam.
- hej. - odpowiedział zupełnie nie przejęty. - jak się spało?
- dobrze, aż chyba za bardzo.
Spójrz która godzina. - powiedziałam zdyszana ciąglę szukając czegoś do zjedzenia.
- 11, coś w tym złego, dosyć wcześnie, nie?
- nie dla mnie! Za chwilę wywalą mnie z pracy, jeśli się nie zjawię.
- pracujesz w niedziele? - oderwał się od tv i w końcu na mnie spojrzał.
- jak to w niedziele?
- no przecież taki mamy dziś dzień. - wstał z krzesła i podszedł bliżej.
- jej, zupełnie zapomniałam. .. - na mojej twarzy w końcu pojawił się uśmiech.
- a więc, skoro dziś nie pracujesz to może spędzimy ten czas jakoś razem? - objął mnie od tyłu i złożył delikatny pocałunek na mojej szyi.
Jego usta, dotyk, bliskość..
Wszystko to działało na mnie pobudzająco, tak bardzo pragnęłam rzucić mu się na szyję, i powiedzieć, że z nim mogę spędzać każdą chwilę..
Niestety jakaś mała cząstka we mnie.. Coś nie pozwoliło mi tego zrobić..
Nie wiem czemu, odepchnęłam Harrego i cofnęłam się.
- przepraszam, my nie powinniśmy. - przymknęłam oczy.
Chłopak chciał coś powiedzieć, ale zakryłam mu dłonią usta i kontynuowałam:
- zbyt krótko się znamy Harry, to jeszcze nie to co myślimy.
- ale Victo.. - w tym momencie nie słyszałam już co do mnie mówił.
Poprostu wyszłam.
Wiedziałam, że nie mogę dać się ponieść emocjom.
Weszłam do pokoju i okryłam się kołdrą.
Wyciągnęłam spod łóżka pilot i włączyłam muzykę.
Akurat leciała jakaś smutna piosenka.
Po moim policzku spłynęła jedna łza, za chwilę druga, a potem trzecia..
Nagle usłyszałam w drzwiach pukanie.
Natychmiast otarłam oczy i cicho odpowiedziałam. :
- proszę..
- mogę wejść? - znowu usłyszałam głos Harrego. To tylko jeszcze bardziej podrażniło moje uczucia.
Nic nie odpowiedziałam, ale on chyba zrozumiał, czego pragnę..
- ja nie powinienem.. Wiem.. Przepraszam.. -mówiąc to przysiadł się obok.
- Ej, nie przepraszaj.
Przeciez nic takiego sie nie stalo, tylko jakos tak to wszytsko za wczesnie.. - odwróciłam głowę na drugą stronę i popatrzyłam za okno.
- nie uciekaj ode mnie. - chwycił mój podbródek i skierował go w swoją stronę.
Czułam czego chce, czułam też, że on wie, że i ja o tym marzę..
Jasne jednak było, że nie mogłam..
- Hazza. . - przeczesałam dłonią jego włosy.
- nie chcesz mnie, prawda? - gwałtownie wstał.
- to.. to nie tak. - próbowałam jeszcze ocalić sytuację.
- co jest we mnie takiego nie tak? Boisz się mnie? Przeciez nic ci nie zrobię! - wykrzyczał i wyszedł.
' No i co ja zrobiłam? '! - w mojej głowie rodziło się poczucie winy.
Chciałam dobrze, a tylko go zraniłam.
Czemu umiem tylko ranić? - rzuciłam poduszką o podłogę.
Najwyraźniej ktoś musiał to usłyszeć, bo znów klamka do mojego pokoju skierowała się w dół.
Nie zwracając nawet uwagi na to kto to może być,odezwałam się:
- Dacie wy mi w końcu święty spokój?!
Za drzwiami ukazała mi się postać Alyssy.
Mała w tym samym jeszcze momencie wybuchła płaczem..
To była chyba ostatnia najgorsza rzecz jaką mogłabym zrobić, a jednak..
Cały mój świat zaczął się walić..
---> Cześć, pod ostatnim rozdziałem pojawiło się dosyć sporo komentarzy, nie spodziewałam się, więc wielkie, wielkie dzięki. <3
Pisałyście, że rozdziały mogłyby być dłuższe, dlatego starałam się przy tym..
Macie jeszcze jakieś uwagi? Bardzo proszę o odpowiedzi, bo zależy mi na tym aby blog się podobał. <3
Pozdrawiam. ;**
*** *** *** *** ***
Następnego dnia wstałam wyjątkowo późno.
Spojrzałam na zegarek i oniemiałam.
Była już 11 rano.
Pracę zaczynam za 15 minut.
Spanikowana natychmiast wstałam i nie przebrana pobiegłam na dół.
- czee.. - rzuciłam na wejściu, ale coś mnie powstrzymało.
Zupełnie zapomniałam, że jest u nas Harry.
Zawstydzona chwyciłam jakąś bluzę leżącą na krześle i szybko się nią okryłam.
- hej. - odpowiedział zupełnie nie przejęty. - jak się spało?
- dobrze, aż chyba za bardzo.
Spójrz która godzina. - powiedziałam zdyszana ciąglę szukając czegoś do zjedzenia.
- 11, coś w tym złego, dosyć wcześnie, nie?
- nie dla mnie! Za chwilę wywalą mnie z pracy, jeśli się nie zjawię.
- pracujesz w niedziele? - oderwał się od tv i w końcu na mnie spojrzał.
- jak to w niedziele?
- no przecież taki mamy dziś dzień. - wstał z krzesła i podszedł bliżej.
- jej, zupełnie zapomniałam. .. - na mojej twarzy w końcu pojawił się uśmiech.
- a więc, skoro dziś nie pracujesz to może spędzimy ten czas jakoś razem? - objął mnie od tyłu i złożył delikatny pocałunek na mojej szyi.
Jego usta, dotyk, bliskość..
Wszystko to działało na mnie pobudzająco, tak bardzo pragnęłam rzucić mu się na szyję, i powiedzieć, że z nim mogę spędzać każdą chwilę..
Niestety jakaś mała cząstka we mnie.. Coś nie pozwoliło mi tego zrobić..
Nie wiem czemu, odepchnęłam Harrego i cofnęłam się.
- przepraszam, my nie powinniśmy. - przymknęłam oczy.
Chłopak chciał coś powiedzieć, ale zakryłam mu dłonią usta i kontynuowałam:
- zbyt krótko się znamy Harry, to jeszcze nie to co myślimy.
- ale Victo.. - w tym momencie nie słyszałam już co do mnie mówił.
Poprostu wyszłam.
Wiedziałam, że nie mogę dać się ponieść emocjom.
Weszłam do pokoju i okryłam się kołdrą.
Wyciągnęłam spod łóżka pilot i włączyłam muzykę.
Akurat leciała jakaś smutna piosenka.
Po moim policzku spłynęła jedna łza, za chwilę druga, a potem trzecia..
Nagle usłyszałam w drzwiach pukanie.
Natychmiast otarłam oczy i cicho odpowiedziałam. :
- proszę..
- mogę wejść? - znowu usłyszałam głos Harrego. To tylko jeszcze bardziej podrażniło moje uczucia.
Nic nie odpowiedziałam, ale on chyba zrozumiał, czego pragnę..
- ja nie powinienem.. Wiem.. Przepraszam.. -mówiąc to przysiadł się obok.
- Ej, nie przepraszaj.
Przeciez nic takiego sie nie stalo, tylko jakos tak to wszytsko za wczesnie.. - odwróciłam głowę na drugą stronę i popatrzyłam za okno.
- nie uciekaj ode mnie. - chwycił mój podbródek i skierował go w swoją stronę.
Czułam czego chce, czułam też, że on wie, że i ja o tym marzę..
Jasne jednak było, że nie mogłam..
- Hazza. . - przeczesałam dłonią jego włosy.
- nie chcesz mnie, prawda? - gwałtownie wstał.
- to.. to nie tak. - próbowałam jeszcze ocalić sytuację.
- co jest we mnie takiego nie tak? Boisz się mnie? Przeciez nic ci nie zrobię! - wykrzyczał i wyszedł.
' No i co ja zrobiłam? '! - w mojej głowie rodziło się poczucie winy.
Chciałam dobrze, a tylko go zraniłam.
Czemu umiem tylko ranić? - rzuciłam poduszką o podłogę.
Najwyraźniej ktoś musiał to usłyszeć, bo znów klamka do mojego pokoju skierowała się w dół.
Nie zwracając nawet uwagi na to kto to może być,odezwałam się:
- Dacie wy mi w końcu święty spokój?!
Za drzwiami ukazała mi się postać Alyssy.
Mała w tym samym jeszcze momencie wybuchła płaczem..
To była chyba ostatnia najgorsza rzecz jaką mogłabym zrobić, a jednak..
Cały mój świat zaczął się walić..
---> Cześć, pod ostatnim rozdziałem pojawiło się dosyć sporo komentarzy, nie spodziewałam się, więc wielkie, wielkie dzięki. <3
Pisałyście, że rozdziały mogłyby być dłuższe, dlatego starałam się przy tym..
Macie jeszcze jakieś uwagi? Bardzo proszę o odpowiedzi, bo zależy mi na tym aby blog się podobał. <3
Pozdrawiam. ;**
sobota, 16 marca 2013
Rozdział trzeci:
- to ty niewiesz? - spytał jakby z niedowierzaniem Styles.
- a powinnam? - zarumieniłam się.
- nie, nie. To nawet lepiej że niewiesz.
- Viki.. - szarpnęła mnie za skrawek sukienki Aly. - wujek jest gwiazdą, śpiewa w zespole..
- naprawdę? Gemma coś mi mówiła, ale nigdy nie sądziłabym, że..
Przepraszam.
- nie ma sprawy. Przecież nic się nie stało. - spojrzał mi głęboko w oczy, ale ja speszona odwróciłam od niego wzrok.
Wieczorem włączyliśmy sobie film, kiedy zasnęła Aly mieliśmy z Harrym okazję trochę się poznać.
Opowiedział mi o sobie, o zespole, o życiu, które prowadzi.
Nigdy nie spodziewałabym się, że gwiazdom może być, aż tak ciężko..
- Victoria? - chłopak położył rękę na moim ramieniu.
- tak? - gwałtownie odpowiedziałam.
- coś się stało? Trochę się zamyśliłaś..
- nie, poprostu trochę jestem zmęczona.
- w takim razie idź już spać.
Ja się tu wszystkim zajmę.
- to.. dobranoc. - wstałam z sofy.
- taak, dobranoc. - powiedział cicho.
- hmm? Mówiłeś coś? - pochyliłam się nad zielonookim.
- nic, tylko śpij dobrze. - niespodziewanie musnął mój policzek.
Uśmiechnięta ruszyłam na górę.
Wzięłam prysznic i przebrałam się w piżamę.
Nie mogłam zasnąć, cały czas myślałam o Harrym.
Nigdy wcześniej nie czułam takiego uczucia do żadnego chłopaka.
Właściwie to nigdy czegoś takiego nie czułam.
Moje życie do tej pory opierało się tylko na ciągłych zmartwieniach..
Ucieczka od ojca, choroba mamy, a potem jej śmierć..
Nie miałam tak jak inni, zawsze musiałam radzić sobie sama.
A najgorsze było to, ze przez te wszystkie lata musiałam kryć w sobie te tajemnice.
Dopiero Gemma, jej wyznałam prawdę, a ona zrozumiała.
W końcu znalazłam kogoś komu mogłam zaufać..
A co do Harrego to bardzo chciałabym spróbować czegoś więcej, ale boję się, że może mnie zranić, a tego już nie wytrzymam...
-----> Hej, widzę, że jest już Was tu coraz więcej, strasznie się cieszę, że wchodzicie, czytacie. <3
I mam do Was pewną prośbę- mogłybyście polecić tego bloga znajomym, czy może na jakiś stronkach. Bardzo mi na tym zależy, żeby było tu więcej osób.
Gdyby ktoś to zrobił, niech napisze pod tym postem, dodam wtedy dla niego jakąś dedykację z imaginkiem, czy coś. ;**
Z góry wielkie dzięki. xx <3
- a powinnam? - zarumieniłam się.
- nie, nie. To nawet lepiej że niewiesz.
- Viki.. - szarpnęła mnie za skrawek sukienki Aly. - wujek jest gwiazdą, śpiewa w zespole..
- naprawdę? Gemma coś mi mówiła, ale nigdy nie sądziłabym, że..
Przepraszam.
- nie ma sprawy. Przecież nic się nie stało. - spojrzał mi głęboko w oczy, ale ja speszona odwróciłam od niego wzrok.
Wieczorem włączyliśmy sobie film, kiedy zasnęła Aly mieliśmy z Harrym okazję trochę się poznać.
Opowiedział mi o sobie, o zespole, o życiu, które prowadzi.
Nigdy nie spodziewałabym się, że gwiazdom może być, aż tak ciężko..
- Victoria? - chłopak położył rękę na moim ramieniu.
- tak? - gwałtownie odpowiedziałam.
- coś się stało? Trochę się zamyśliłaś..
- nie, poprostu trochę jestem zmęczona.
- w takim razie idź już spać.
Ja się tu wszystkim zajmę.
- to.. dobranoc. - wstałam z sofy.
- taak, dobranoc. - powiedział cicho.
- hmm? Mówiłeś coś? - pochyliłam się nad zielonookim.
- nic, tylko śpij dobrze. - niespodziewanie musnął mój policzek.
Uśmiechnięta ruszyłam na górę.
Wzięłam prysznic i przebrałam się w piżamę.
Nie mogłam zasnąć, cały czas myślałam o Harrym.
Nigdy wcześniej nie czułam takiego uczucia do żadnego chłopaka.
Właściwie to nigdy czegoś takiego nie czułam.
Moje życie do tej pory opierało się tylko na ciągłych zmartwieniach..
Ucieczka od ojca, choroba mamy, a potem jej śmierć..
Nie miałam tak jak inni, zawsze musiałam radzić sobie sama.
A najgorsze było to, ze przez te wszystkie lata musiałam kryć w sobie te tajemnice.
Dopiero Gemma, jej wyznałam prawdę, a ona zrozumiała.
W końcu znalazłam kogoś komu mogłam zaufać..
A co do Harrego to bardzo chciałabym spróbować czegoś więcej, ale boję się, że może mnie zranić, a tego już nie wytrzymam...
-----> Hej, widzę, że jest już Was tu coraz więcej, strasznie się cieszę, że wchodzicie, czytacie. <3
I mam do Was pewną prośbę- mogłybyście polecić tego bloga znajomym, czy może na jakiś stronkach. Bardzo mi na tym zależy, żeby było tu więcej osób.
Gdyby ktoś to zrobił, niech napisze pod tym postem, dodam wtedy dla niego jakąś dedykację z imaginkiem, czy coś. ;**
Z góry wielkie dzięki. xx <3
piątek, 15 marca 2013
Rozdział drugi:
- Aa.. miałam coś jeszcze ci powiedzieć. . Chodzi o Harrego.
- tak?
- a nie, to już chyba nieważne. Zresztą nie pamiętam. - uśmiechnęła się i wyszła. ..
- to co Aly. - zwróciłam się do dziewczynki. - robimy obiad?
- tak ciociu.. - odpowiedziała mi trochę smutna.
- skarbku, co się stało?
- boje się.. - skuliła pod siebie rączki.
- ale czego? Przecież nic ci nie grozi.
- boję się, że mnie zabiorą, od ciebie,i od mamy
- nigdzie cie nie zabiorą. Nie martw się. - przytuliłam Alyssę. - Mama, poszła właśnie walczyć o ciebie, i napewno wygra sprawę.
- czyli tata ani nikt inny mnie nie dostanie?
- nie, pewnie, że nie, zostajesz tutaj.
- przyrzekasz? - spytała cicho mała.
- przyrze.. - w drzwiach do domu rozległo się pukanie.
- otworzę! - skoczyła już bardziej szczęśliwa dziewczynka.
Z początku nie słyszałam kto do nas przyszedł, więc udałam się w stronę wejścia, aby to sprawdzić.
Nagle przede mną ukazał się jakiś młody, przystojny, zielonooki chłopak, który trzymał na rękach zadowoloną Alyssę.
Dziewczynka kiedy mnie zobaczyła od razu zeskoczyła i chwyciła mnie za rękę, a zaraz potem zrobiła to samo z dłonią zerkającego w moją stronę chłopaka.
- ciociu Viki, to właśnie wujek Styles. - mówiła uradowana.
- hej, Harry jestem. - przedstawił się trochę zachrypniętym głosem loczek.
- a ja Victoria. - uśmiechnęłam się do chłopaka. - to może.. wejdźmy do środka.
Nie minęła nawet sekunda, kiedy wszyscy pojawiliśmy się w domu.
Ja wzięłam się za dakańczanie obiadu, natomiast Aly, wraz z wujkiem za rozmowę.
- no, mówiłam ci że jest piękna.. - usłyszałam głos małej.
- ej, ej, Aly, mówiłam ci już że nie można kłamać. - wtrąciłam roześmiana.
- przecież prawdę mówi. - pokazał mi szereg swoich białych ząbków Harry, a ja odwzajemniłam się tym samym.
Chwilę potem zasiedliśmy do stołu.
- a tak wogóle co tutaj robisz? - spytałam, żeby rozkręcić rozmowę.
- tak przyjechałem, chwilę wolnego mamy, a dawno już tu nie byłem.
- chwilę wolnego? - powtórzyłam słowa zielonookiego. - to chyba zajęty dosyć jesteś. Czym się zajmujesz?
- to ty niewiesz? - spytał jakby z niedowierzaniem Styles.
- a powinnam? - zarumieniłam się.
- nie, nie. To nawet lepiej że niewiesz.
- Viki.. - szarpnęła mnie za skrawek sukienki Aly. - wujek jest gwiazdą, śpiewa w zespole..
- tak?
- a nie, to już chyba nieważne. Zresztą nie pamiętam. - uśmiechnęła się i wyszła. ..
- to co Aly. - zwróciłam się do dziewczynki. - robimy obiad?
- tak ciociu.. - odpowiedziała mi trochę smutna.
- skarbku, co się stało?
- boje się.. - skuliła pod siebie rączki.
- ale czego? Przecież nic ci nie grozi.
- boję się, że mnie zabiorą, od ciebie,i od mamy
- nigdzie cie nie zabiorą. Nie martw się. - przytuliłam Alyssę. - Mama, poszła właśnie walczyć o ciebie, i napewno wygra sprawę.
- czyli tata ani nikt inny mnie nie dostanie?
- nie, pewnie, że nie, zostajesz tutaj.
- przyrzekasz? - spytała cicho mała.
- przyrze.. - w drzwiach do domu rozległo się pukanie.
- otworzę! - skoczyła już bardziej szczęśliwa dziewczynka.
Z początku nie słyszałam kto do nas przyszedł, więc udałam się w stronę wejścia, aby to sprawdzić.
Nagle przede mną ukazał się jakiś młody, przystojny, zielonooki chłopak, który trzymał na rękach zadowoloną Alyssę.
Dziewczynka kiedy mnie zobaczyła od razu zeskoczyła i chwyciła mnie za rękę, a zaraz potem zrobiła to samo z dłonią zerkającego w moją stronę chłopaka.
- ciociu Viki, to właśnie wujek Styles. - mówiła uradowana.
- hej, Harry jestem. - przedstawił się trochę zachrypniętym głosem loczek.
- a ja Victoria. - uśmiechnęłam się do chłopaka. - to może.. wejdźmy do środka.
Nie minęła nawet sekunda, kiedy wszyscy pojawiliśmy się w domu.
Ja wzięłam się za dakańczanie obiadu, natomiast Aly, wraz z wujkiem za rozmowę.
- no, mówiłam ci że jest piękna.. - usłyszałam głos małej.
- ej, ej, Aly, mówiłam ci już że nie można kłamać. - wtrąciłam roześmiana.
- przecież prawdę mówi. - pokazał mi szereg swoich białych ząbków Harry, a ja odwzajemniłam się tym samym.
Chwilę potem zasiedliśmy do stołu.
- a tak wogóle co tutaj robisz? - spytałam, żeby rozkręcić rozmowę.
- tak przyjechałem, chwilę wolnego mamy, a dawno już tu nie byłem.
- chwilę wolnego? - powtórzyłam słowa zielonookiego. - to chyba zajęty dosyć jesteś. Czym się zajmujesz?
- to ty niewiesz? - spytał jakby z niedowierzaniem Styles.
- a powinnam? - zarumieniłam się.
- nie, nie. To nawet lepiej że niewiesz.
- Viki.. - szarpnęła mnie za skrawek sukienki Aly. - wujek jest gwiazdą, śpiewa w zespole..
wtorek, 12 marca 2013
Rozdzial pierwszy:
Mam na imię Victoria, mam 18 lat.
Moi rodzice pochodzą z Polski, ja sama urodziłam się tu.
Matka uciekła z kraju, kiedy była jeszcze ze mną w ciąży.
Mieszkałyśmy tu same. Co prawda było nam ciężko, ale byłyśmy razem i to nas trzymało przy życiu.
Niestety pół roku temu odeszła, zostawiła mnie i wszystko inne.
Nie potrafiłam znieść już tego szumu Londynu i przeniosłam się do mniejszej miejscowości - do Holmes Chapel.
Tam poznałam Gemmę, zaprzyjaźniłyśmy się.
Dziewczyna samotnie wychowuje małą pięcioletnią córkę- Alyssę.
To dzięki nim moje życie znowu nabrało jakiegoś sensu.. ; )
** ** ** ** **
- Ciociu Vici? - usłyszałam nad sobą cieniutki głosik Alyssy.
- tak kochanie?
- wstawaj, wstawaj. - dziewczynka bezskutecznie próbowała zdjąć ze mnie kołdrę.
- już wstaje, słonko. Co się dzieje?
- dzisiaj będzie fajny dzień. - posłała mi swój słodki uśmiech.
- Jak to? Czemu? - poprawiłam opadający jej na twarz kosmyk włosów.
- Wujek Harry do mnie przy.. - do pokoju weszła Gemma przerywając tym samym dziewczynce.
- Aly.. A ty już od rana przeszkadzasz Victori, wiesz co..
- nie, Gem, spokojnie. Nic się nie stało.
- no dobrze, ale chodźcie już, zrobiłam śniadanie.
- w takim razie schodźcie, ja tylko się ubiorę i zaraz do was dojdę. - odparłam, po czym udałam się do łazienki.
Założyłam moją ulubioną sukienkę oraz jeansową kurteczkę. Stylizacja.
Alyssa miała rację dziiaj naprawdę będzie cudny dzień..
Niewiem jeszcze czemu, ale mam takie przeczucie.. ; )
Po śniadaniu wybrałyśmy się z dziewczynami na zakupy, to było coś co uwielbiałyśmy robić, już po całym męczącym dniu, zawsze znalazłyśmy czas żeby trochę pogadać, powygłupiać się..
Po zakupach wróciłyśmy do domu.
Właśnie brałyśmy się za przyrządzanie obiadu, kiedy do Gemmy zadzwonił telefon.
- przepraszam was, ale muszę na jakiś czas wyjść. - oznajmiła moja przyjaciółka.
- coś się stało? - spytałam.
- nie, nic takiego, tylko muszę stawić się do sądu.
Chodzi o tą sprawę o prawa rodzicielskie.
- Aha. - zrozumiałam. - Czyli co, poradzisz sobie?
- Pewnie, dam radę.
To, co ja lecę. Pa Aly. - pożegnała się z małą, a potem ze mną, po czym udała się do drzwi.
- Aa.. miałam coś jeszcze ci powiedzieć. . Chodzi o Harrego.
- tak?
- a nie, to już chyba nieważne. Zresztą nie pamiętam. - uśmiechnęła się i wyszła. ..
---- > Cześć, no to mamy pierwszy rozdział. ; )
Podoba się? Sądzicie, że mam pisać dalej? ;**
Bardzo proszę o każdego kto czytałby bloga, o komentarz. + możecie podać TT, aska, fb, będe informować. <3
Pozdrawiam. ~ Gabrysia. (;
Moi rodzice pochodzą z Polski, ja sama urodziłam się tu.
Matka uciekła z kraju, kiedy była jeszcze ze mną w ciąży.
Mieszkałyśmy tu same. Co prawda było nam ciężko, ale byłyśmy razem i to nas trzymało przy życiu.
Niestety pół roku temu odeszła, zostawiła mnie i wszystko inne.
Nie potrafiłam znieść już tego szumu Londynu i przeniosłam się do mniejszej miejscowości - do Holmes Chapel.
Tam poznałam Gemmę, zaprzyjaźniłyśmy się.
Dziewczyna samotnie wychowuje małą pięcioletnią córkę- Alyssę.
To dzięki nim moje życie znowu nabrało jakiegoś sensu.. ; )
** ** ** ** **
- Ciociu Vici? - usłyszałam nad sobą cieniutki głosik Alyssy.
- tak kochanie?
- wstawaj, wstawaj. - dziewczynka bezskutecznie próbowała zdjąć ze mnie kołdrę.
- już wstaje, słonko. Co się dzieje?
- dzisiaj będzie fajny dzień. - posłała mi swój słodki uśmiech.
- Jak to? Czemu? - poprawiłam opadający jej na twarz kosmyk włosów.
- Wujek Harry do mnie przy.. - do pokoju weszła Gemma przerywając tym samym dziewczynce.
- Aly.. A ty już od rana przeszkadzasz Victori, wiesz co..
- nie, Gem, spokojnie. Nic się nie stało.
- no dobrze, ale chodźcie już, zrobiłam śniadanie.
- w takim razie schodźcie, ja tylko się ubiorę i zaraz do was dojdę. - odparłam, po czym udałam się do łazienki.
Założyłam moją ulubioną sukienkę oraz jeansową kurteczkę. Stylizacja.
Alyssa miała rację dziiaj naprawdę będzie cudny dzień..
Niewiem jeszcze czemu, ale mam takie przeczucie.. ; )
Po śniadaniu wybrałyśmy się z dziewczynami na zakupy, to było coś co uwielbiałyśmy robić, już po całym męczącym dniu, zawsze znalazłyśmy czas żeby trochę pogadać, powygłupiać się..
Po zakupach wróciłyśmy do domu.
Właśnie brałyśmy się za przyrządzanie obiadu, kiedy do Gemmy zadzwonił telefon.
- przepraszam was, ale muszę na jakiś czas wyjść. - oznajmiła moja przyjaciółka.
- coś się stało? - spytałam.
- nie, nic takiego, tylko muszę stawić się do sądu.
Chodzi o tą sprawę o prawa rodzicielskie.
- Aha. - zrozumiałam. - Czyli co, poradzisz sobie?
- Pewnie, dam radę.
To, co ja lecę. Pa Aly. - pożegnała się z małą, a potem ze mną, po czym udała się do drzwi.
- Aa.. miałam coś jeszcze ci powiedzieć. . Chodzi o Harrego.
- tak?
- a nie, to już chyba nieważne. Zresztą nie pamiętam. - uśmiechnęła się i wyszła. ..
---- > Cześć, no to mamy pierwszy rozdział. ; )
Podoba się? Sądzicie, że mam pisać dalej? ;**
Bardzo proszę o każdego kto czytałby bloga, o komentarz. + możecie podać TT, aska, fb, będe informować. <3
Pozdrawiam. ~ Gabrysia. (;
wtorek, 5 marca 2013
Prolog.
Bohaterką opowiadania jest 18- letnia Victoria.
Po śmierci mamy przeniosła się do mniejszej miejscowości- Holmes Chapel.
Tam poznała swoją przyjaciółkę- Gemmę Styles, oraz jej małą córeczkę- Alyssę.
Nie miała okazji spotkać się jeszcze z bratem dziewczyny, jednak przyjaciółka ma nadzieję ich wyswatać. ; )
Co powie na to Victoria? Czy uwierzy w końcu w miłość i pokocha Harrego? ..
Po śmierci mamy przeniosła się do mniejszej miejscowości- Holmes Chapel.
Tam poznała swoją przyjaciółkę- Gemmę Styles, oraz jej małą córeczkę- Alyssę.
Nie miała okazji spotkać się jeszcze z bratem dziewczyny, jednak przyjaciółka ma nadzieję ich wyswatać. ; )
Co powie na to Victoria? Czy uwierzy w końcu w miłość i pokocha Harrego? ..
Subskrybuj:
Posty (Atom)