To była chyba ostatnia najgorsza rzecz jaką mogłabym zrobić, a jednak..
Cały mój świat zaczął się walić..
Wzięłam do ręki telefon i zerknęłam na wyświetlacz.
Była dopiero 12, a ja nie miałam zamiaru przesiedziec całego dnia w pokoju.
Podniosłam się i otworzyłam szafę.
Spojrzałam na pierwszą półkę i wzięłam z niej to, po czym szybko założyłam.
Następnie zaczesałam włosy w koka, i zostawiłam dwa luźno spięte pasma po bokach.
Na twarz nałożyłam lekki makijaż i włożyłam japonki.
Obejrzałam się jeszcze w lustrze i twierdząc, że jest okej po cichu wyszłam z pokoju.
Starałam się, aby nikt mnie nie usłyszał, jednak nie do końca mi to wyszło.
Schodząc po schodach niechcący zahaczyłam o jakąś zabawkę Alyssy i upadłam.
Natychmiast pod schodami pojawił się Harry, lecz kiedy zobaczył, że to ja, poprostu bez słowa odszedł.
Nie wiem jak się czułam. .
Chyba zrozumiałam wreszcie co on przeżywał.
Podniosłam się i udałam w stronę Stylesa.
Stał odwrócony tyłem, dlatego położyłam tylko rękę na jego ramieniu i wyszeptałam mu do ucha przeprosiny.
Chlopak, jednak nie odpowiadał.
Poczułam się dosyć głupio, nie sądziłam, że mogą być tego takie skutki.
Spojrzałam na niego ostatni raz, po czym pociągnęłam za klamkę i wyszłam.
Nie miałam pojęcia co teraz robić.
Do domu nie miałam zamiaru wracać, niestety tutaj na obrzeżach miasta za dużo rzeczy do robienia też nie było.
Postanowiłam, więc, że na jakiś czas stąd wyjadę.
Miałam wrażenie, że nikomu już tu nie jestem potrzebna, bez przerwy wpadam ciągle w problemy, w które wciągam też innych.
Pociągnęłam za uchwyt walizki, i powoli udałam się w stronę przystanku.
Nie spieszyło mi się, nic nie miało już dla mnie teraz znaczenia.
Duszny klimat i napływające z każdej strony chmury spowodowały, że zaczęło mi się kręcić w głowie.
Już nie wytrzymywałam, musiałam odpocząć.
Rozłożyłam walizkę i przytrzymując dłonią rozwiewające w każdą stronę włosy usiadłam, by odpocząć.
Nie minęło nawet pare minut, gdy jakby na złość słońce zasłoniły ciemne chmury.
Nim zdążyłam się jeszcze obejrzeć z nieba lunęło deszczem ..
Zaczęłam nerwowo przeglądać kieszenie bagażu, gdy poczułam jak spływa ze mnie woda.
Nadjeżdząjący obok autobus zdązył mnie już ochlapać . .
Moje łzy mieszały się z kroplami deszczu, naprawdę nie miałam już siły.
Postanowiłam, jednak, że nie mogę się poddać.
"To jeszcze nie ten czas, i miejsce" - powtarzałam cicho w myślach.
Wyjęłam z torby jakąś suchą bluzę, i nałożyłam ją na siebie, po czym ruszyłam dalej.
Deszcz ciągle nie przestawał padać, zdawało sie, że już nigdy nie przestanie.
Ocierając zamglone oczy zobaczyłam przed sobą białe światła, a zaraz po tym pisk opon ..
----> Hej, przeglądając stare strony, natrafiłam się na mojego bloga..
Zupełnie o nim zapomniałam, nie miałam już pomysłu jak go dalej pisać.
Teraz w końcu już go mam. ;)
I będę kontynuowała bloga. Mam nadzieję, że jeszcze ze mną jesteście. Wiem, że była b.duuża przerwa, ale może jeszcze pamiętacie. xx
Naprawdę na Was liczę, 2/ 3 komentarze i piszę dalej. ;) Ktoś będzie czytał? <3
Fajny rozdział ;> czekam na nexta :))
OdpowiedzUsuńZajebiście że ci sie przypomniało o blogu ;) ale za to że tak długo musieliśmy czekać następny rozdział ma być dłuższy ;))
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuń