wtorek, 12 marca 2013

Rozdzial pierwszy:

Mam na imię Victoria, mam 18 lat.
Moi rodzice pochodzą z Polski, ja sama urodziłam się tu.
Matka uciekła z kraju, kiedy była jeszcze ze mną w ciąży.
Mieszkałyśmy tu same. Co prawda było nam ciężko, ale byłyśmy razem i to nas trzymało przy życiu.
Niestety pół roku temu odeszła, zostawiła mnie i wszystko inne.
Nie potrafiłam znieść już tego szumu Londynu i przeniosłam się do mniejszej miejscowości - do Holmes Chapel.
Tam poznałam Gemmę, zaprzyjaźniłyśmy się.
Dziewczyna samotnie wychowuje małą pięcioletnią córkę- Alyssę.
To dzięki nim moje życie znowu nabrało jakiegoś sensu.. ; )

**           **           **          **            ** 
- Ciociu Vici? - usłyszałam nad sobą cieniutki głosik Alyssy.
- tak kochanie?
- wstawaj, wstawaj. - dziewczynka bezskutecznie próbowała zdjąć ze mnie kołdrę.
- już wstaje, słonko. Co się dzieje?
- dzisiaj będzie fajny dzień. - posłała mi swój słodki uśmiech.
- Jak to? Czemu? - poprawiłam opadający jej na twarz kosmyk włosów.
- Wujek Harry do mnie przy.. - do pokoju weszła Gemma przerywając tym samym dziewczynce.
- Aly.. A ty już od rana przeszkadzasz Victori, wiesz co..
- nie, Gem, spokojnie. Nic się nie stało.
- no dobrze, ale chodźcie już, zrobiłam śniadanie.
- w takim razie schodźcie, ja tylko się ubiorę i zaraz do was dojdę. - odparłam, po czym udałam się do łazienki.
Założyłam moją ulubioną sukienkę oraz jeansową kurteczkę. Stylizacja.
Alyssa miała rację dziiaj naprawdę będzie cudny dzień..
Niewiem jeszcze czemu, ale mam takie przeczucie.. ; )

Po śniadaniu wybrałyśmy się z dziewczynami na zakupy, to było coś co uwielbiałyśmy robić, już po całym męczącym dniu, zawsze znalazłyśmy czas żeby trochę pogadać, powygłupiać się..

Po zakupach wróciłyśmy do domu.
Właśnie brałyśmy się za przyrządzanie obiadu, kiedy do Gemmy zadzwonił telefon.
- przepraszam was, ale muszę na jakiś czas wyjść. - oznajmiła moja przyjaciółka.
- coś się stało? - spytałam.
- nie, nic takiego, tylko muszę stawić się  do sądu.
Chodzi o tą sprawę o prawa rodzicielskie.
- Aha. - zrozumiałam. - Czyli co, poradzisz sobie?
- Pewnie, dam radę.
To, co ja lecę. Pa Aly. - pożegnała się z małą, a potem ze mną, po czym udała się do drzwi.
- Aa.. miałam coś jeszcze ci powiedzieć. . Chodzi o Harrego.
- tak? 
- a nie, to już chyba nieważne. Zresztą nie pamiętam. - uśmiechnęła się i wyszła. ..

---- > Cześć, no to mamy pierwszy rozdział. ; )
Podoba się? Sądzicie, że mam pisać dalej? ;**
Bardzo proszę o każdego kto czytałby bloga, o komentarz. + możecie podać TT, aska, fb, będe informować. <3
Pozdrawiam. ~ Gabrysia. (;

3 komentarze: